Artykuły dla Fotografów - Paweł Kotas
 
Gama aparatów i obiektywów w ofertach różnych firm jest ogromna. Fotografowie ślubni fotografują głównie lustrzankami pełnoklatkowymi, ale i te z matrycą APSC czyli potocznie „cropy” mają swoje zastosowanie. Podobnie z obiektywami, nie będę się spierał, które są lepsze: zoom’y czy stałki. Każdy na pewno znajdzie swoje zastosowanie. Nowością w ostatnich latach są jednak aparaty nieposiadające lustra tzw. „bezlusterkowce”, umożliwiające fotografowanie z jakością lustrzanek albo i lepszą. W tym momencie jeszcze nie rezygnuję ze swojego systemu aparatów i obiektywów, ale to nie znaczy, że o tym nie myślę. Postanowiłem przetestować jeden z aparatów bez lustra, jednak z myślą o wykorzystywaniu do celów prywatnych. Padło na Fuji x100s z obiektywem 28 mm czyli wcale nie najnowszy egzemplarz, ale za to w przystępnej cenie, bo za używany trzeba zapłacić ok. 2000- 2200 zł.

Założenia: aparat do celów prywatnych, lekki, niewielki, taki, którego nie będzie szkoda w przypadku kradzieży czy zalania wodą morską albo zabrudzenia piaskiem na plaży.

 
Chciałem by aparat po prostu spełniał funkcję aparatu codziennego. Testy trwały miesiąc w różnych warunkach: zarówno w domu jak i w plenerze. W dobrych i złych warunkach oświetleniowych. Niestety było to zimą, ale dzięki temu przekonałem się czy ten aparat jest dla mnie czy też nie.

1. Gabaryty i waga

Aparat powinien mieć właśnie takie gabaryty jak Fuji x100s. Mieści się w kieszeni, lekko wisi na szyi, nie stanowi dużego ciężaru i nie przeszkadza np. w spacerowaniu. Jest na tyle duży, że pasuje do mojej dużej dłoni. Z lustrzanką i nawet najmniejszym obiektywem np. plastikowym CANON EF 50 MM F/1.4 USM spacerowanie było lekko męczące. Aparat ciągle obijał się. W przypadku Fuji x100s jest zupełnie inaczej, aparat można schować pod kurtką czy wsunąć do kieszeni.

 
2. Zawsze pod ręką!

Dzięki swym gabarytom aparat miałem praktycznie cały czas przy sobie i w ciągu całego miesiąca wykonałem nim więcej zdjęć niż lustrzanką w pół roku. I nie mówię tutaj o śmieciowych tylko wartościowych zdjęciach. Po prostu chętniej wykonywałem zdjęcia. Aparat o wartości ok. 2000 zł może leżeć na regale a nie gdzieś głęboko w torbach, jest bardziej dostępny w warunkach domowych dzięki czemu nie umknie żaden ważny moment. W przypadku sprzętu do pracy istnieje zawsze obawa, że sprzęt może ulec uszkodzeniu, więc przezornie chowamy go w trudno dostępne miejsce.

3. Jakość zdjęć
Zabawa aparatem była naprawdę przednia, ale do czasu… Do momentu skopiowania zdjęć na dysk twardy komputera i dostrzeżenia jakości. Matryca zastosowana w tym modelu aparatu znaczenie odbiega jakościowo od tych, z którymi dotychczas miałem do czynienia. Mam na myśli wszystkie modele Canona 5D oraz Canona 6D. W trudnych warunkach oświetleniowych na zdjęciach pojawia się nieprzyjemne w odbiorze ziarno i być może dlatego większość zdjęć poddałem obróbce graficznej do B&W. Jakość zdjęć jak dla mnie nie jest zadowalająca. Z drugiej strony aparat ma służyć do celów domowych, jednak jest coś co zaskoczyło mnie bardziej…

 
4. Niespodziewane ograniczenia

W pewien zimowy dość mroźny dzień wybrałem się synem do lasu. Podczas fotografowania przy ok. -10 do -12 stopni Celsjusza aparat zaczął wariować. Zaczął zacinać się elektroniczny wizjer. Aparat wydawał dziwne dźwięki, co prawda wykonywał zdjęcia, ale wystraszyłem się na tyle, że nie wykonałem więcej zdjęć. Po „złapaniu temperatury” pokojowej uruchomiłem go i okazało się, że działa! W specyfikacji nie znalazłem informacji o ograniczeniach w pracy w przypadku konkretnych wartości temperatur. Odniosłem wrażenie, że mam do czynienia z zabawką a nie aparatem.

Ograniczenia temperaturowe zdecydowały o rozstaniu się z Fuji x100s, jednak nabrałem apatytu na „bezlusterkowca”. Postanowiłem przetestować zdecydowanie wyższy model innej firmy, mianowicie Sony alfa 7, w której znalazłem zdecydowanie więcej podobieństw do lustrzanki, jednak cena powoduje, że znowu szkoda będzie użytkować go w codziennych, nie zawsze sterylnych, warunkach domowych.

CHCESZ PODSZKOLIĆ SIĘ Z OBRÓBKI ZDJĘĆ ŚLUBNYCH?
SPRAWDŹ MOJE WARSZTATY!

 


Dobry Fotograf na Ślub - Warszawa
 
Niezależnie od stylu i stosowanych technik obróbki graficznej każdemu fotografowi ślubnemu choć raz przez myśl przejdzie kwestia efektywności pracy. Nieważne czy zdjęcia przygotowujemy bardzo precyzyjnie i w mniejszych ilościach czy stosujemy ogólną obróbkę graficzną przy większej liczbie zdjęć, możemy zaoszczędzić czas i przeznaczyć go na inne zlecenia bądź przyjemności.

Z czasem każda praca przy komputerze, również fotografa czy grafika, staje się intuicyjna a zarazem szybsza, ale dlaczego nie pójść krok dalej?

 
Jakiś czas temu trafiłem na anglojęzyczny artykuł o wykorzystaniu kontrolerów midi do obróbki zdjęć. Jako że nie mam w zwyczaju czytać opinii innych fotografów (co innego pisać :) postanowiłem zakupić najtańszy możliwy kontroler midi (nanoKontrol 2 firmy Korg – dostępne w kolorze czarnym oraz białym) oraz pierwszą lepszą „wtyczkę” do Lightroom’a obsługującą ten kontroler. Padło na LR Control ze strony peltmade.com. Pierwszy kosztował 198 zł, drugi $49. Przyjąłem zasadę, że jeśli nie przetestuję, nie wyrobię sobie opinii na ten temat.

Cel: przyspieszyć pracę nad zdjęciami w Lightroomie a przy okazji wyeliminować myszkę z procesu obróbki zdjęć.
Koszty: kontroler: 189 zł, wtyczka do Lightrooma: $49, czas wolny: bezcenny!

 
KORG nanoKontrol 2

Nie będę zachwalał ani zniechęcał do zakupu kontrolera. Moją ocenę sprzętu proszę postrzegać przez pryzmat jego ceny. Kontroler mimo małych gabarytów ma swoją słuszną wagę, stabilnie leży na biurku, nie przesuwa się w trakcie użytkowania. Przycisków, suwaków i pokręteł jest na tyle wystarczająco, że każda funkcja z Lightroom’a zostanie do któregoś z powyższych przypisana. Poza tym funkcje działają w warstwach i udało mi się nieprzypisane przyciski zdefiniować dla „moich” funkcji. Selekcji zdjęć dokonuję w innym programie, a do Lightroom’a ładuję tylko te, nad którymi rzeczywiście chcę pracować, dlatego zbędne okazały się przyciski przypisujące gwiazdki konkretnym zdjęciom. Zamieniłem je na 6 najczęściej używanych przeze mnie presetów :)

Suwaki i pokrętła poruszają się ze średnim oporem, w dodatku nierównym, co trochę utrudnia pracę, ale najistotniejsze jest to, że po obróbce danego zdjęcia i przeskoczeniu do kolejnego, nie powracają automatycznie do pozycji „0”. Byłbym szaleńcem, gdybym oczekiwał takiej funkcji od kontrolera za niespełna 200 zł, ale jeśli mamy szukać przyspieszenia pracy, to jest najważniejsza „wada” tego kontrolera. Skoro suwaki i pokrętła nie resetują się to jak one działają? Nie zaczną zmieniać parametrów danej funkcji póki samodzielnie nie obniżymy go do pozycji „0” lub do ostatniej jaką pozostawiliśmy.

Nie zauważyłem opóźnienia w reakcji na zmianę ustawień suwaków czy pokręteł. Przyciski natomiast są toporne i przy naciśnięciu wydają nawet charakterystyczny dźwięk potwierdzający, że trzeba użyć siły :) Podświetlenie ułatwia przyswojenie sobie funkcji przypisanych do konkretnych przycisków. Na początek dobrze jest wydrukować sobie funkcje albo nakleić bezpośrednio na kontrolerze. Później praca jest już na tyle intuicyjna, że nie potrzebujemy żadnej ściągi.

 
LR Control by peltmade.com

Nie robiłem zbyt długiego rozeznania we wtyczkach do Lightroom’a obsługujących kontrolery MIDI co wyszło mi na dobre, ponieważ świetnie trafiłem! Na stronie producenta prezentowany jest film pokazujący działanie wtyczki w praktyce i nie zastanawiałem się zbyt długo. Bezproblemowa instalacja zgodnie z instrukcją producenta, rejestracja i można pracować.

Wtyczka daje możliwość zaprogramowania funkcji każdego przycisku, suwaka czy pokrętła zgodnie z własnymi potrzebami. Domyślne funkcje nie są przypadkowe i zostały naprawdę dobrze przemyślane. Wspominałem już, że zmodyfikowałem jedynie przyciski pod kątem najczęściej używanych presetów. Świetnie rozwiązana została kwestia precyzyjnego ustawienia „tinty”. Jedno pokrętło ma duży przeskok, drugie o wiele mniejszy – bardzo precyzyjny.

Największym problemem na początku okazuje się przyswojenie funkcji, ale nie ma czym się zrażać – producent prezentuje je na swojej stronie w bardzo przystępny sposób. Osoby z pamięcią fotograficzną nie będą miały żadnych problemów :)

Kontroler jest niewielkich gabarytów (dla porównania sfotografowałem z klawiaturą i myszką) i idealnie mieści się do torby na laptopa. Przy zakupie otrzymałem kod rabatowy na software audio, więc kto wie czy nie zajmę się przy okazji muzyką :)

 
Każdy kto interesuje się nowinkami technologicznymi na pewno zainteresuje się też moim artykułem. Kontroler to nie jest sprzęt, który koniecznie jako fotograf musisz mieć, ale jeśli pracujesz nad dużą liczbą zdjęć bez lokalnej obróbki, to na pewno odczujesz przyspieszenie pracy.

CHCESZ PODSZKOLIĆ SIĘ Z OBRÓBKI ZDJĘĆ ŚLUBNYCH?
SPRAWDŹ MOJE WARSZTATY!

 


Dobry Fotograf na Ślub - Warszawa

Sprawdź jak znaleźć dobrego fotografa na swój ślub i o co go zapytać, zanim zdecydujesz się na współpracę.

 
1. Na jak długo przed ślubem należy szukać fotografa?
Część fotografów na rok przed rozpoczęciem kolejnego sezonu ślubnego, (kwiecień-maj) otwiera zapisy na kolejny rok. Zdarza się jednak również, że niektórzy fotografowie zapisy na kolejny sezon rozpoczynają tuż po zakończeniu poprzedniego czyli we wrześniu-październiku. Przy rezerwacji terminów panuje zasada ‚kto pierwszy ten lepszy’, więc nie należy zwlekać do ostatniej chwili, by mieć możliwość wyboru fotografa, którego zdjęcia przypadły Wam do gustu. Co roku zauważam zdecydowanie większą popularność konkretnych terminów. bywa, że chętnych do współpracy w czerwcową lub sierpniową sobotę jest ponad 30 Par Młodych!

2. Gdzie należy szukać fotografa?
Praktycznie każdy fotograf widnieje w internecie. W odnalezieniu ich portfolio pomagają serwisy czy portale ślubne. Można tam znaleźć również opinie na temat danego fotografa. Warto również podpytać znajomych, którzy w niedalekiej przeszłości korzystali z usług fotografa podczas własnego ślubu. Od nich możecie dodatkowo uzyskać informacje na temat przebiegu współpracy z fotografem.

3. W jaki sposób dokonuje się rezerwacji terminu?
Wstępnie termin można zarezerwować telefonicznie lub za pośrednictwem internetu, jednak najpewniejszym potwierdzeniem, zarówno dla Młodej Pary jak i fotografa, jest podpisana podczas spotkania z fotografem umowa współpracy oraz wpłata zaliczki z tytułu rezerwacji terminu. Wówczas Para Młoda może być pewna, że nie będzie musiała martwić się o dokumentację swojego ślubu.

4. Na co należy zwrócić uwagę podczas spotkania z fotografem?
Najważniejsze oczywiście są zdjęcia. Większość fotografów oferuje obejrzenie przed spotkaniem przykładowych zdjęć lub całych materiałów ślubnych w galeriach internetowych. Możecie jednak poprosić o przedstawienie przykładowych zdjęć na papierze podczas spotkania w cztery oczy. Ważne by przedstawiony materiał był przekrojowy i jednocześnie aktualny. Unikajcie fotografów, którzy zamiast zdjęciami chwalą się posiadanym sprzętem.

5. Czy spotkanie z fotografem jest zobowiązujące?
Spotkanie z fotografem powinno rozwiać wszystkie Wasze wątpliwości, ale decyzja o chęci współpracy nie musi być podjęta koniecznie już wtedy. Warto na osobności przedyskutować wszystkie argumenty ‚za’ i ‚przeciw’ z przyszłym małżonkiem i wspólnie podjąć ostateczną decyzję. Należy jednak pamiętać, że dłuższe milczenie ze strony Młodej Pary dla fotografa oznacza rezygnację z terminu, który może zostać zarezerwowany dla innej pary.

6. Który fotograf jest pewniejszy: czterdziestolatek z bródką czy niejednokrotnie młodszy od nas fotograf?
Na usługi fotografa decydujcie się na podstawie obejrzanych zdjęć, które oferuje fotograf a nie na podstawie jego wyglądu. Również nie wiek a zdjęcia pokazują poziom pracy fotografa i odzwierciedlają jego doświadczenie.

7. Czy warto negocjować warunki i zakres usługi? Czy cena jest do negocjacji?
Praca fotografa opiera się na jego wcześniejszych oświadczeniach w tej dziedzinie i w kwestiach technicznych musicie mu zaufać. Zakres oraz cenę usługi można negocjować, jednak należy mieć na uwadze, że zainteresowanie usługami konkretnego fotografa w danym terminie może być duże i fotograf niekoniecznie musi się zgodzić na proponowane przez Was warunki.

8. Co dzieje się w przypadku awarii lub niechcianego przypadkowego uszkodzenia sprzętu fotograficznego podczas ślubu?
Podstawą pracy fotografa ślubnego jest posiadanie conajmniej dwóch aparatów. Niektórzy fotografowie zaopatrzeni są również w przenośne urządzenia tzw. fotobanki, które umożliwiają kopię wykonanych zdjęć w każdej chwili. Dodatkowo podczas obróbki zdjęć fotograf powinien posiadać kopie plików na innych dyskach twardych. Awaria sprzętu jest niezależna od fotografa, ważne natomiast by był on na taką ewentualność zabezpieczony tzw. backupowymi dyskami lub przestrzenią w chmurze.

9. Czy posiada Pan/Pani pozwolenie kurii na fotografowanie w kościołach na naszym terenie, w którym bierzemy ślub?
Pozwolenia wydawane przez władze lokalnej kurii stały się nieodłącznym i wymaganym przez księży prowadzących uroczystość ślubną elementem. Każdy fotograf ślubny zobowiązany jest do odbycia odpowiedniego kursu i do posiadania dokumentu potwierdzającego jego ukończenie. W przypadku braku takiego pozwolenia (licencji) fotografowi może zostać odmówiona możliwość wykonywania zdjęć w kościele.

10. Czy fotograf traktowany jest podczas wesela jak każdy inny gość?
Nie wszyscy fotografowie zastrzegają sobie w umowie katering podczas wesela, jednak należy mieć na uwadze specyfikę jego pracy oraz brak możliwości zaopatrzenia się w prowiant we własnym zakresie w trakcie przygotowań, ślubu czy wesela. Warto zapewnić fotografowi posiłek podczas wesela, by mógł skupić się na wykonywaniu swojej pracy.

11. Czy przekazane zdjęcia będą retuszowane?
Prawie każdy fotograf poddaje zdjęcia chociażby podstawowej obróbce graficznej lub retuszowi. Szczegółowo należy omówić tę kwestię podczas spotkania. Zaawansowana obróbka zdjęć często wiąże się z pomniejszoną ilością zdjęć, z uwagi na jej czasochłonność. Warto też omówić z fotografem zakres obróbki oraz retuszu. Te dwa pojęcia nie oznaczają tego samego!

12. Dlaczego otrzymamy tylko 250 gotowych zdjęć? Inni fotografowie oferują nawet 2000.
Większa ilość zdjęć wiąże się m.in. z mniej dokładną obróbką graficzną lub nawet jej brakiem. Często na 250 zdjęciach można obejrzeć ciekawszą i spójniejszą historię ślubną niż na 1000-2000 zdjęciach, których obejrzenie za jednym razem graniczy z cudem.

13. Czy otrzymane na płycie zdjęcia spełniają warunki by wykonać z nich odbitki na papierze w dużym formacie?
Obecnie sprzęt posiadany przez fotografów pozwala na zarejestrowanie zdjęć w bardzo wysokiej rozdzielczości, która umożliwia wydruk w formacie sięgającym nawet do 50x75cm bez widocznej utraty jakości. Kwestię rozmiaru plików, które otrzymacie koniecznie omówcie ze swoim fotografem. standardem jest obecnie rozdzielczość na poziomi ok. 20 megapikseli.

14. Czy istnieje możliwość otrzymania wszystkich zdjęć w wersji elektronicznej?
Jeżeli umowa z fotografem dotyczy tylko ‚poddanych obróbce graficznej zdjęć’, wówczas nie otrzymacie oryginalnych plików (w formacie RAW). Kwestię tę należy sprecyzować w umowie. Pytanie tylko czy będziecie w stanie poddać zdjęcia obróbce czy retuszowi na wyższym poziomie niż fotograf?

15. Dlaczego na gotowy materiał trzeba czekać w niektórych przypadkach nawet do 2-3 miesięcy?
Zarejestrowanie materiału podczas ślubu to połowa pracy fotografa. Druga część czyli obróbka zdjęć oraz przygotowanie materiału zarówno w wersji cyfrowej jak i na papierze wymaga czasu. Im więcej czasu fotograf poświęci na postprocessing, tym lepszy będzie efekt końcowy. Dodatkowo natężenie pracy w „sezonie ślubnym” bywa ogromne i często fotograf całymi tygodniami odbywa sesje. Jest to czas kiedy na pracę przy komputerze jest zdecydowanie mniej czasu niż poza sezonem.

POSZUKUJESZ FOTOGRAFA NA ŚLUB I WESELE?
SPRAWDŹ MOJE PORTFOLIO!

 


Dobry Fotograf na Ślub - Warszawa
 
Nigdy nie przepadałem za zwiedzaniem popularnych miejsc takich jak Egipt czy Tunezja, z definicji ten rodzaj oraz miejsca podróżowania leżały poza kręgiem moich zainteresowań. Od zawsze podróżowanie na własną rękę interesowało mnie bardziej, a studencki chudy portfel nie dawał zbyt wielu możliwości. Skazany na organizację wyjazdów na własną rękę przekonałem się, że sama organizacja, która jest częścią podróży, sprawia ogromną przyjemność i daje satysfakcję. I tak mi już zostało.

„(…) podróżowanie z pełnym portfelem jest dziecinnie proste, ale przeżywałem więcej emocji nie posiadając grosza w kieszeni (…)”

/Christopher John McCandless/

 
Cel: ciekawie spędzić 3-4 dni w Norwegii nie wydając przy tym fortuny.
Założenia: znaleźć najbardziej optymalną ofertę przejazdu oraz noclegu dla 4 osób.
Wynajem Samochodu w Bergen, Norwegia

Jak najłatwiej dostać się do Norwegii i czym poruszać się na miejscu?

 
Bilety lotnicze kupiliśmy na 2 miesiące przed planowanym wyjazdem. Norwegia fascynowała nas od zawsze, ale tym razem decyzja o lokalizacji zapadła całkiem przypadkowo. W popularnym serwisie informacyjnym znaleźliśmy informację o uruchomieniu od października 2014 nowych połączeń lotniczych do Bergen na południowo-zachodnim wybrzeżu Norwegii. Zapłaciliśmy niewiele, bo ok. 159 PLN od osoby za przelot z Warszawy w dwie strony z jednym dużym bagażem (do 30 kg) na dwie osoby. Na 3-4 dniowy trip w sam raz. Bilety były naprawdę tanie – Pendolino do Krakowa wyniosłoby nas zdecydowanie drożej. Przez moment rozważaliśmy również opcję podróży promem i dalszej jazdy własnym samochodem, ale oferta wynajmu samochodu na miejscu była na tyle korzystna, że pomysł natychmiast zarzuciliśmy. Za samochód klasy ekonomicznej na 3 doby zapłaciliśmy ok. 750 PLN. Niewielki hatchback był idealny dla 4 osób, mieścił się na wąskich krętych norweskich szosach a w bagażniku mieściły się 2 duże walizki. Koszt paliwa: 200 PLN.

Tani hostel, hotel w centrum, a może cały dom poza miastem?

 
Zupełnie przypadkowo trafiliśmy na stronę wimdu.com, gdzie znaleźliśmy ciekawą ofertę wynajmu domku (zdjęcie po prawej) w norweskiej wsi na wyspie Tofterøy znajdującej się w odległości 30-40 km od Bergen. 50 m2, ogrzewany, kompletnie wyposażony, z dwiema sypialniami oraz balkonem z widokiem na zatokę w cenie pokoju hostelowego w Warszawie. Zaliczka przez PayPal, a płatność na miejscu gotówką. Październikowy termin, który nas interesował był poza sezonem, więc znowu okazało się, że nie musimy przepłacać.

Dodatkowo przemiły właściciel domu jako opcję oferował wynajem łodzi. Niestety, po pierwsze nie mamy odpowiednich uprawnień, po drugie kłóciłoby się to z naszym „przedwyjazdowym” założeniem i zrujnowałoby nasz budżet. Koszt wynajmu łodzi był wyższy od kosztu wynajmu domku, za który zapłaciliśmy 1487 PLN / 4 os.

Dom w Okolicy Bergen do Wynajęcia
 
Dopiero po rezerwacji przelotu zaczęliśmy przeglądać internet w poszukiwaniu przydatnych informacji dotyczących Norwegii. Co prawda Norwegia nie należy do Unii Europejskiej, ale do strefy Schengen już tak i całe szczęście, bo ważność naszych paszportów wygasła.
Okolice Voss, Norwegia 2014
Nigdy nie podejrzewałbym, że wśród zakazanych produktów wwożonych do kraju obok karmy dla zwierząt znajdą się… ziemniaki :) Nie zamierzaliśmy ich przewozić przez granicę, ale alkohol, który na miejscu traktowany jest jako towar luksusowy, owszem :) Obecnie można przewieźć 1,5 litra alkoholu na osobę. Zresztą wszystkie produkty spożywcze w Norwegii są bardzo drogie. Za klasyczną siatkę ziemniaków w norweskim tanim markecie (REMA 1000) zapłaciliśmy 25 PLN, 4-5 razy więcej niż w Polsce. Biorąc pod uwagę spore bagaże, krótki czas pobytu oraz dostęp do kuchni, warto rozważyć przywiezienie części artykułów spożywczych z Polski.
 
Z Warszawy wylecieliśmy w piątek po południu. 2 godziny lotu plus formalności związane z wypożyczeniem samochodu i na miejscu byliśmy już po zmroku. Warto podkreślić, że nasze telefony, a co za tym idzie nawigacja, nie działały, więc jechaliśmy „z pamięci” po zdjęciach ze Street View. Niestety, w tamtym czasie w Norwegii nie było jeszcze 3G. Czy jest teraz? Trzeba sprawdzić!

Drugiego dnia ruszyliśmy zwiedzać wyspę. Nie da się ukryć, że padał deszcz. Nie da się ukryć, że do końca naszego pobytu praktycznie cały czas padał deszcz. Byliśmy na to przygotowani i niespecjalnie nas to obchodziło. Folia spożywcza idealnie chroniła aparat przed wodą.

Trzeciego dnia ruszyliśmy samochodem do Voss. O ile sama miejscowość nie wywarła na nas specjalnego wrażenia, to widoki po drodze były nieziemskie. Na ponad 100 km trasie przejeżdżaliśmy przez kilkadziesiąt tuneli wydrążonych w skałach. Pogoda po jednej stronie góry potrafiła być kompletnie inna niż po drugiej. Voss przywitało nas mgłą. W zasadzie mgła mieszała się z chmurami, więc ciężko było je odróżnić. Zdjęcia z kempingu w Voss są moimi ulubionym z tego wyjazdu. Dojechaliśmy do jakiegoś znanego wodospadu, wypiliśmy po kubku kawy czy herbaty, nie muszę wspominać, że zrobiliśmy kilka zdjęć i wróciliśmy na wyspę do naszego domu, po raz kolejny przejeżdżając przez Bergen (automatyczny system poboru opłat inkasuje 4 euro za wjazd do miasta).

Czwarty dzień to już praktycznie powrót do Polski z krótkim spacerem po Bergen w międzyczasie. Tam gdzie Makłowicz wjeżdżał „kolejką”, my weszliśmy pieszo. Gdyby nie pochmurne niebo, moglibyśmy zobaczyć odrobinę więcej poza miejską zatoką. Jeśli planujecie odwiedzić targ rybny w Bergen, informuję, że w poniedziałki jest nieczynny :)

Mimo że pogoda nie sprzyjała, wyjazd wspominamy jako bardzo udany. Chłodne dni spędzaliśmy w terenie a wieczorami, odcięci od internetu, mogliśmy w pełni skupić się na grach karcianych :) Ktoś powie, że szaro, ponuro, deszczowo, depresyjnie… Tak jak już wspomniałem słońce na pewno jest w Tunezji czy Egipcie :)

Poniżej znaleziony w internecie film „nakręcony” nad zatoką, przy której mieszkaliśmy. Chcielibyśmy wrócić tam latem! Jeśli macie ochotę, możecie też obejrzeć więcej zdjęć z wyjazdu do Bergen klikając w button pod filmem. Miłego odbioru!


Tofterøy Norway 2015 from Pål Bentdal on Vimeo.


WIECEJ ZDJĘĆ Z WEEKENDOWEGO WYJAZDU DO NORWEGII