Warto zadać sobie to pytanie niezależnie od tego czy wykonujesz zdjęcia zawodowo czy amatorsko. W zasadzie, jeśli jesteś profesjonalnym fotografem, to bez zabezpieczenia zdjęć np. zdjęć ślubnych czyli danych cyfrowych, nie powinieneś podejmować się wykonania zlecenia. Tym bardziej po 25 maja 2018 roku, chociaż tak naprawdę, jeśli fotograf poważnie traktuje swoją pracę, to czy RODO obowiązuje czy nie, i tak stosuje szereg zabezpieczeń, aby on i jego Klienci spali spokojnie. Skupię się jednak na fotografowaniu amatorskim i zabezpieczeniu danych nie mniej ważnych, bo sentymentalnych i, o ile konsekwencje utraty prywatnych zdjęć np. z wakacyjnego wyjazdu, nie niosą za sobą poważnych skutków, to ich często “bezmyślna” utrata mentalnie boli :) Przyjmijmy, że zdjęcia mamy już wykonane, znajdują się na karcie pamięci lub na dysku twardym.

Gdzie, kiedy i w jaki sposób możesz utracić zdjęcia? Co może się wydarzyć?

Nie musi Cię spotkać huragan czy inny kataklizm, zdjęcia możesz utracić nie wychodząc z domu z conajmniej trzech powodów: awarii sprzętu, sytuacji losowych lub własnej głupoty.

  • Co oznacza awaria sprzętu?

    Awarię karty pamięci lub dysku twardego czyli nośników, na których przechowujesz dane cyfrowe. Każdy sprzęt może popsuć się w dowolnej chwili, niezależnie od tego czy jest nowy, czy mocno eksploatowany, czy wciąż na okresie gwarancyjnym czy już po. Możesz np. trafić na wadliwy egzemplarz.

  • Przypadki losowe?

    Pożary, zalania mieszkania lub domu, włamania z kradzieżą.

  • Własna głupota?

    To najczęściej spotykany powód utraty zdjęć, który często mylony jest z “przypadkami losowymi”. Karty pamięci (w aparatach lub nie) oraz dyski twarde (w komputerach lub przenośne) spotykają różne sytuacje: niepostrzeżenie trafiają pośród zabawki małych dzieci, są przechowywane w niewłaściwych miejscach, są pozostawiane w miejscach, w których aż prosi się o kradzież… itd.

W jaki sposób zabezpieczyć się przed utratą zdjęć?

  • Awaria karty pamięci

    Pomimo możliwości korzystania z kart o dużej pojemności warto rozważyć stosowanie większej liczby kart ale jednak o mniejszej pojemności – wówczas, jeśli np. z powodu awarii karty utracisz dane, to tylko ich część a nie z całego wyjazdu czy nawet z ostatniego półrocza. Przechowywanie całej bazy zdjęć na jednej karcie pamięci jest conajmniej ryzykowne.

  • Awaria dysku twardego

    Na skutek np. przepięcia w sieci elektrycznej dysk twardy może odmówić posłuszeństwa. Jeśli jest to jedyny nośnik, na którym przechowujesz dane, pozostaje Ci jedynie udać się do firmy zajmującej się odzyskiwaniem danych. Czasami udaje się nabyć identyczny dysk, wymienić np. elektronikę i odzyskać dane. A wystarczyło skopiować zdjęcia na inny przenośny dysk i schować go w szafie, a co jakiś czas np. raz w miesiącu wykonywać kopię zapasową.

  • Zgniecenie lub inne mechaniczne zniszczenie karty pamięci

    Tak, zdarza się. Aby bezpiecznie przechowywać karty pamięci, warto wyposażyć się w wodoszczelny, pyłoszczelny i odporny na zgniecenia case tak jak np. ten.

  • Omyłkowe usunięcie wszystkich zdjęć z karty pamięci

    Zdarza się, że przeglądasz zdjęcia ekranie aparatu, dokonujesz selekcji i usuwasz niektóre. To najprostszy sposób, aby skasować wszystkie zdjęcia z karty. W pierwszej kolejności pamiętaj, aby nie przeglądać zdjęć na ekranie aparatu (jego rozmiar i tak nie pozwoli ocenić czy zdjęcie jest ostre) a tym bardziej nie kasuj plików. Jeśli zdarzy Ci się omyłkowe sformatowanie karty pamięci pamiętaj: póki nie wykonasz pierwszego zdjęcia po sformatowaniu karty, dane można odzyskać, nawet samodzielnie, korzystając z niedrogich programów. Jeśli nie chcesz ryzykować (operacja jest bardzo delikatna), możesz skorzystać z pomocy specjalistycznych firm, jednak takie usługi nie są tanie.

  • Przypadkowe usunięcie plików z dysku twardego

    Gdy wiele osób korzysta z jednego komputera lub dysku twardego. Producenci dysków twardych dołączają specjalne oprogramowanie, które pozwala zabezpieczyć dyski twarde lub konkretne foldery hasłem przed dostępem (również możliwością usunięcia katalogu) osób trzecich np. dzieci.

  • Kradzież lub włamanie do samochodu

    Nic odkrywczego: nie pozostawiaj sprzętu fotograficznego w samochodzie. Nigdy.

  • Zalanie mieszkania lub pożar

    Przechowywanie zdjęć w dwóch kopiach np. w domu i w pracy lub chociaż przechowywanie dysków w wodoszczelnych pudełkach. Przed pożarem chronią jedynie dedykowane sejfy, zazwyczaj do godziny lub dwóch.

  • Włamanie do domu lub mieszkania

    Korzystanie z “dysku online” lub kopiowanie zdjęć na przenośny dysk i przechowywanie go w drugiej lokalizacji np. w biurze lub w szafie u babci :)

  • Własna głupota

    Skoro nośniki danych z ważnymi plikami są cenne przechowuj je w adekwatny sposób i w odpowiedniej lokalizacji: wysoko na regałach, półkach, w wodoszczelnych pudełkach, w szafach lub sejfach, na pewno poza zasięgiem dzieci lub zwierząt. Nie podlewaj kwiatów stojących nad półce nad komputerem, nie stawiaj kawy czy herbaty przy dysku twardym.

    Dyski twarde do przechowywania zdjęć niech będą dyskami do przechowywania zdjęć :) Dyski, na których przechowujesz wszystko, może przyjść Ci zabrać z sobą do pracy, w podróż, gdziekolwiek. Niepotrzebnie narażasz się na kradzieże lub awarie.

    Nie rób kilku rzeczy na raz: np. nie łącz kopiowania zdjęć z karty pamięci na dysk twardy . ze sprzątaniem mieszkania. Miej kontrolę i czuwaj nad kopiowaniem plików. Dodatkowo po skopiowaniu zdjęć spradź czy wszystkie pliki zostały prawidłowo skopiowane a do czasu przejrzenia zdjęć nie formatuj karty pamięci.

Nie ma sytuacji, której nie jesteś w stanie przewidzieć i przed którą nie jesteś w stanie zabezpieczyć się. Najprostszym obecnie sposobem na zabezpieczenie danych jest kopia w tzw. chmurze, chociaż spotkałem się z opiniami, że ten sposób ochrony sprawdza się przy pożarach, włamaniach, ale nie przed dostępem osób trzecich :) Osobiście jestem zwolennikiem zasady 3-2-1 czyli 3 kopie tych samych zdjęć, na 2-óch rodzajach nośników w tym 1 poza biurem/domem. Dodatkowo szereg fizycznych jak i software’owych zabezpieczeń. W takiej sytuacji prawdopodobieństwo utraty zdjęć jest jak 1:1000000.

Oczywiście żadne zabezpieczenia nie wybawią Cię od niechcianej sytuacji bardziej niż zachowanie zdrowego rozsądku.

Jaki aparat kupić do domowego użytku?

Który będzie lepszy: Sony czy Sony?
Dlaczego powinienem kupić lustrzankę?
Pełna klatka czy crop?
Zoom-y czy stałki?

Sporo tych pytań prawda?

Wiele osób pyta czym fotografuję, ponieważ również chcą fotografować. Nie zawodowo. Amatorsko. Prywatnie. A ja po kilku podobnych do siebie rozmowach doszedłem do wniosku, że nie jestem najlepszym doradcą w fotograficznych kwestiach zakupowych. W dużym skrócie, żeby “dobrze” wybrać, najpierw trzeba zdefiniować “dobrze” czyli potrzeby: co będę fotografował, kiedy będę fotografował, gdzie będę fotografował itd. Potem rozeznanie rynku, porównanie modeli, przegląd testów na optyczne.pl :) wybór konkretnego i w końcu zakup. I teraz już wiem dlaczego nie potrafię doradzić. Nigdy nie przeszedłem przez ten proces :) Dlaczego? Bo nigdy dogłębnie nie analizowałem parametrów technicznych sprzętu fotograficznego.

  • Megapiksele i rozdzielczość?

    Większość zdjęć nie wyjdzie poza dysk twardy laptopa ani nie zostanie wydrukowanych w dużym formacie, więc nie ma większego znaczenia.

  • Jasność obiektywu?

    Większość sytuacji które fotografujemy, zastaniemy w ciągu dnia, więc po co zaprzątać sobie głowę wyjątkami?

  • Aberacja chromatyczna?

    Jaka jest szansa, że napotkamy sytuację, w której zauważymy to zjawisko?

  • Koma, astygmatyzm, winietowanie, itp, itd…

Największym problemem dla mnie i pewnie dla większości fotografujących prywatnie okazują się gabaryty sprzętu czyli dylemat: brać z sobą aparat czy będzie mi przeszkadzał? Czy mam naładowany akumulator oraz ewentualnie zapasowy? Czy na karcie pamięci jest miejsce chociaż na 50 zdjęć? Reszta nie ma znaczenia. Na prywatne potrzeby zamieniłem często używany przeze mnie ciężki 35mm na dużo tańszy 28mm (bo lżejszy, bo mniejszy, bo poręczniejszy, a przy tym szerszy), a zestaw którym fotografuję na co dzień nie jest najnowszy (obiektyw miał premierę w 1995 roku!) a do tego jest śmiesznie tani. Jakościowo i tak nie widzę różnicy, bo zdjęcia obrabiam do b&w, często ze sztucznym ziarnem a później drukuję w formacie 10×15, które lądują w kartonie :) I pewnie nie jestem wyjątkiem, bo kto spędza godziny nad obróbką prywatnych zdjęć?

Jaki zatem kupić aparat do zastosowań “domowych”?

  • Taki, który będzie sprawny i kompletny – niekoniecznie nowy albo najnowszy.
  • Taki, który będziemy w stanie włączyć, obsługiwać i prawidłowo ustawiać w nim niezbędne parametry.
  • Taki, którego gabaryty będą umożliwiały zabranie go z sobą na spacer, w podróż, na koncert, gdziekolwiek.
  • Taki, którego wartość nie będzie paraliżowała nas na samą myśl o wyjściu z nim z domu.
  • Taki, który będziemy starali się mieć przy sobie.

Miejsce z pozoru jakich wiele. Ale zamiast koguta budzi ryk osła. Zasięg i wi-fi jest. Ale w sumie po co? Wystarczy kilka pieńków do poskakania, „nowe” koty do zapoznania, trasa rowerowa, można nago wykąpać się w stawie, poobserwować daniele, a wieczorami posiedzieć przy dużym kuchennym stole… Jak zwykle byliśmy poza sezonem, a właściwe to przed i w tym chyba cały sekret. Wrócimy „po” sezonie… (Zagroda Ojrzanów)