Ponad 30 lat na karku, na żywo widziałem McKinley’a, ruiny WTC, Honolulu nocą z dachu wieżowca a nie miałem okazji być w polskich Bieszczadach… Nadrabiam zatem. (wszystkie zdjęcia wykonane 28mm)

Chatka w lesie nie tylko z nazwy. Dokładnie w Puszczy, na końcu polnej drogi, na terenie bez ogrodzenia. Zbudowana w latach 80-tych przez dwóch braci. Dzisiaj każdy może skorzystać z tego klimatu, za dnia wygrzewać się w bani, wieczorami obserwować nadchodzącą mgłę i siedzieć przy ognisku, nocą nasłuchiwać rykowiska. (zdjęcia wykonane aparatem Fuji X100).

Miejsce z pozoru jakich wiele. Ale zamiast koguta budzi ryk osła. Zasięg i wi-fi jest. Ale w sumie po co? Wystarczy kilka pieńków do poskakania, „nowe” koty do zapoznania, trasa rowerowa, można nago wykąpać się w stawie, poobserwować daniele, a wieczorami posiedzieć przy dużym kuchennym stole… Jak zwykle byliśmy poza sezonem, a właściwe to przed i w tym chyba cały sekret. Wrócimy „po” sezonie… (Zagroda Ojrzanów)